Sny nie wiedzą co to „spoko”.

Dopadają cię w momentach, gdy uważasz, że już dawno się z nimi uporałeś. Myślisz sobie – jest "spoko". Zamykasz oczy, a one atakują cię trafiając w samo sedno. Pokazują ci kim jesteś naprawdę. Materialuzują wszytkie twoje ukryte pragnienia i bolesne wpadki. Błędy i bezowocne starania ukryte gdzieś na dnie serca przykryte grubą warstwą "spoko". Potrafią bez większego wysiłku szastać tobą na lewo i prawo. Całą noc grzebać w twoim umyśle wybierając te bardziej delikatne chwile, których tak bardzo nie chcesz już widzieć. Otwierasz oczy i starasz przykryć się "spoko". Lecz to tylko kwestia czasu…
 
[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=4MLDN9F2TdY&hl=pl&fs=1&]
Halou – The Ratio of Freckles To Stars 

Przymusowy pirat.

Otwieram oczy.
Bolą mnie jakoś dziwnie…wszystko nieostre takie, zniekształcone. Widzę kształt brata siedzącego przy moim laptopie, odwraca się w moją stronę:
- Co to za martwy ptak na twoim parapecie?
Ja pierdziele. W stanie sztucznie wywołanej euforii i współczucia oraz chwiejnego kroku spowodowanego przez pochłonięcie sporej dawki piwa na plażowej imprezie Lecha przytargałem do domu na wpół żywą kawkę. Pamiętam, że z nią rozmawiałem, zapakowałem do wygodnego pudełeczka wyścielonego starą koszylką obsypaną ziarnami łuskanego słonecznika i okruchami chleba. Zakwaterowałem na parapecie i przykryłem delikatnie rękawem.
Teraz tak leży bez ruchu. Przynajmniej jej wygodnie było.
Tylko te oczy moje jakieś niechętne do współpracy.
Schodzę na dół, zapalam mechanicznie światło w łazience, patrzę w lustro. O nie. Zapomniałem wyjąć soczewki przed zaśnięciem. Zbyt pochłonięty byłem ratowaniem ptasiej części populacji i zapomniałem o tych cholernych szkłach. Moje oczy wyglają jakbym dosłownie zjadł nimi kilogram soli. Ale co tam, wyjmie się soczewki, wpuści jakieś kropelki i bedzie git. Jasssne…nie tym razem. Prawe dało sobie radę, lewe, jak na złość tylko pogorszyło swój stan.
Wieczorem, jak to co piątek, należy niezwłocznie udać się do latarni. Tak też zrobiłem, co mi tam jakieś oko przeszkadza, niech mu będzie. Im więcej browara, tym mniej dawało znać o sobie.
Obudziłem się przed jedenastą. Żadnych martwych zwierząt w pokoju. Kaca nawet nie ma. Za to oko napier…la jakby ktoś nim gwoździe wbijał.
Poszedłem do okulisty. Popatrzył w oba. Wysnuł diagnozę. Amputacja wraz z połową twarzy i palcami wskazującymi u każdej z dłoni…bo jakieś krzywe takie.
No dobra…może przesadziłem :P
Krople do oczu co dwie godziny. Maść jakaś na noc. Opatrunek.
Siedzę zatem jak ten pirat z opaską na oku. Bez papugi. Odeszła na moim parapecie….

Pan Kleks na kwasie, czyli starzy widzą więcej.

Pan Kleks

W poradniku młodego zielarza
Napisanym dla szczęścia ludzkości
Pewien przepis się stale powtarza,
A zawiera on sekret młodości:
Kwiat rumianku, liść pokrzywy,
Ziele bratka, pieprz prawdziwy,
Pestki z dyni i borówki,
A do tego sok z makówki,
Owoc głogu, dzikiej róży
I tymianku liść nieduży.
Suszyć, skruszyć, Zmielić, zważyć,
Podgrzać, zalać i zaparzyć.

Pan Kleks – Z poradnika młodego zielarza

Biegając po stronach fanów filmu w celu poszukiwania ciekawostek odnośnie Pana Kleksa, natrafiłem na wiele spostrzeżeń osób dorosłych, którzy jako brzdące uwielbiali tą polsko-sowiecką produkcję. Zwierzają się, jak kiedyś patrzeli na ten film, jednocześnie podkreślając obecne przemyślenia i stwierdzenia. Nawet ostatnio mi udało się wejść z HI-HOT’em w dyskusję o Ambrożym i jego akademii.

Zebrałem wszystko do jednej „kupy”, okrasiłem jeszcze moimi dodatkami i stwierdziłem, że zamieszczę tutaj, więc zaczynamy.

Czytaj więcej »