Szczęśliwego Nowego 2010 Roku

Z całego serca życzę ci
Uśmiechów słońca na twarzy
I jak najwięcej jasnych chwil
W rozmowach wszystkich naszych

Skaldowie – Życzenia z całego serca

Kończy się rok więc życzeń ciąg dalszy…
Drogie czytelniczki i drodzy czytelnicy, życzę wam szczęścia w Nowym Roku, dużo radości, niekończących się pieniędzy i zdrowia bez którego nie da się osiągnąć do końca wymarzonych celów, osiągnięcia tych celów też wam życzę.
Jak najmniej czasu przed telewizorem, a jak już ma być ten telewizor to jak najmniej Dód, Jolant – tych z jednorożcem i tych jedzących bezę, mózgolasujących  informacji, reklam i supersłodkich programów MTV, oraz braku bezsensownych afer w naszym rządzie. Spędzania dużo czasu z bliskimi, bo nic tak nie buduje i wzmacnia jak przyjaźni, ich nigdy za wiele.

Mało pracoholizmu, dużo czasu na chwilowe przystanięcia. By wskazówki zegara były zawsze litościwe.

Mało rachunków, mało podwyżek cen. Dużo wolności, nie tylko słowa i internetu. By alkohol nie stukał w głowę za często, by autostrady się rozbudowywały, a kierowcy mądrze jeździli po drogach. Kultury dużo, nie tylko osobistej, ale i muzycznej, filmowej, teatralnej etc…

Miłości przede wszystkim!

Mądrości wyborów i czego sobie tylko życzycie.

Do przeczytania w Nowym 2010 Roku.
PS.

ps. z racji nagłej choroby, która mnie zaatakowała znienacka i popsuła wiele planów, opowiadanie dokończone będzie w innym, najbliższym terminie…

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

Po co się spieszysz, po co się spieszysz
Przecież do końca życia mamy na to czas!
Aby być sobą
Aby być sobą jeszcze

Perfect – Chcemy być sobą

W te święta drodzy Czytelnicy, życzę Wam, co byście zdrowi byli, bo bez zdrowia to tak głupio, jak zdrowi jesteście to doceniajcie to, jak wam go brakuje, to życzę by szybko wróciło. Życzę Wam zawsze otwartych oczu i uszu, byście otwarci zawsze na prawdę byli i szukali jej w gąszczu kłamstw i manipulacji, wtedy dopiero człowiek jest w pełni szczęśliwy, gdy jest wolny i nie ma doczepionej antenki zdalnego sterowania. A jak o szczęściu mowa, to i jego Wam życzę w nadmiarze, szczęścia w tych wielkich, a tym bardziej w malutkich sprawach. Spełnienia marzeń, bo kim byśmy byli bez nich i jak wyglądałoby nasze życie?

Zwolnionego tempa i zawsze chwili na zastanowienie w tym codziennym, okrutnym biegu!

Drodzy Czytelnicy pogody ducha, zacieśniania rodzinnych więzi, czyli m.in. świąt bez komputera, co byście także komórki potrafili wyłączyć przynajmniej na tą wspólną kolację… której smacznej i pełnej niespodzianek wam życzę.

A najbardziej chyba: zawsze lepszego jutra i abyście byli sobą!

Wesołych Świąt raz jeszcze Wam wszystkim.
Piotr Siwiński

„Opowieść niekoniecznie wigilijna.” (cz.1)

Była zima, zima ma to do siebie, że lubi być.

I.

Widział już wiele, a myślał tak samo. „Co się dzieje?” – zapytał sam siebie wsiadając do obrzyganego trolejbusu, będącego jeżdżącym pomnikiem tej wymyślnej a może zmyślonej miejscowości, gdzie była tylko jedna linia, której końca nie znał nikt oprócz samego ślepawego kierowcy.

Czytaj więcej »

Tęskno..?

lata_brak

Ktoś na ścianie wyrył hasło
Ściana dobrze hasło zna
Ściana cała jest tym hasłem
Z dumą woła – Oto ja!

Piotr Banach – Ściana

Cholernie tęskno mi za latem!

Jak nigdy zimową porą w okresie przedświątecznym tęskno mi za latem. Lubię śnieg, lubię zimę, ale wpędzony w wir „Ofiary kupców”, która jak zwykle zaczyna się po Wszystkich Świętych, czuję się na prawdę zmęczony.

Czytaj więcej »

Moim okiem: Windows 7

windows7_start

W tym miejscu miała być moja krótka recenzja Windowsa 7, ale nie będzie.

Przyczyn zaniechania owego wpisu traktującego o nowym dziecku Microsoftu, jest sporo, m.in. to, że sporo serwisów rzyga na ten temat na różne sposoby opisując wielokrotnie to samo, o czym osoby które zainstalowały wersję RTM wiedzą najlepiej.

System jest godny polecenia, raczej nie nazwałbym go nakładką na Vistę, gdyż oprócz „rewolucyjnego paska zadań” najwięcej zmian doczekał się pod maską, co można już zauważyć podczas wstępnej konfiguracji. Odchudzony w pamięci RAM o nawet 500mb, system Out Of The Box, po 20 minutowej instalacji wystarczy dorzucić swoje niezbędne do pracy programy, gdyż kodeki i inne cuda posiada sam w sobie, nawet .mov nie jest dla niego straszny.

Ogólnie wygoda pracy, stabilność i jak na razie żadnych niespodzianek. Dodam jeszcze, że pasek zadań ma potencjał, wystarczy spojrzeć na przystosowanego do niego facebookowego klienta FishBowl.

Microsoft nowym systemem nadrobił wiele zaległości do swoich konkurentów i jeżeli zgodnie z zapowiedziami potencjał systemu będzie wykorzystywany to może się zdarzyć, że ogólnie nam panujący stereotyp, że „Microsoft jest ble” (choć i tak używa go prawie 90% ludu), stanie się lekko przesadzony i ucichnie gdzieś po drodze, a sam system spotka się z aprobatą i podziwem.

Polecam. A recenzji samej w sobie nie będzie… o!
Jakby ktoś miał pytania, zapraszam do komentowania…

Derelict Spacecraft

Ostatnio karmię swój umysł filmami science fiction i cyberpunkiem próbując naskrobać trochę linijek do licencjata.
Gdy człowiek musi zrbić coś odgórnie mu narzuconego, zauważa, że w pokoju jest brudno i trzeba posprzątać…że można ugotować coś smacznego do jedzenia,
 znajduje niedokończone projekty na dysku dochodząc do wniosku iż teraz właśnie jest odpowiedni czas żeby się za to zabrać. ;D
Tak właśnie zrobiłem i wczoraj wrzuciłem na last.fm pierwszy, mam nadzieje z wielu utwór nasączony tym, czym ostatnio atakuję swoją głowę.
 
 
H!-H07 – Derelict Spacecraft [ pobierz ] [ posłuchaj ]

Życie bez pieniędzy.

 

„Żyje skromnie, ale dzięki odpadkom produkowanym przez miasteczko niczego mu nie brakuje

Jego przytulna jaskinia znajduje się o godzinę spaceru od miasta. Ma wymiary pięć metrów na półtora i zastawiona jest torbami z zapasem ryżu i fasoli na kilka dni, garnkami i książkami. Dzięki temu, co wyrzuca supermarket, może się dobrze odżywiać. Śmietniki innych sklepów w mieście zapewniają mu stałe dostawy odzieży, narzędzi, pościeli i sprzętu kuchennego.”

 

Źródło

Suelo

http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=6971046&server=vimeo.com&show_title=1&show_byline=1&show_portrait=0&color=&fullscreen=1

Moneyless in Moab from Rob on Vimeo.

A tutaj link do bloga: http://zerocurrency.blogspot.com/

Tylko pozazdrościć…

 

Gryposchiza…

Ostatnio jadąc autobusem zauważyłem interesującą informację. Plakat. Na przystanku autobusowym. Napisali na nim, że Domestos zabija wirusa grypy…

Ciekawe jak się to dawkuje? Codziennie po szklaneczce rano i wieczorem? Po każdym posiłku? Może po łyżeczce trzy razy dziennie? Nacierać klatkę piersiową przed snem?

Zastanawiam się ilu ludzi masowo rzuciło się w sklepach na Domestosa.

Gdzieś znalazłem informację iż "Rzecznik firmy odrzuca sugestie wpływu reklamy na to zjawisko, powołując się na przypadek Stefana K. z okolic Tłuszcza, który jedyny przeżył spożycie, a zapytany powiedział: "Jaka grypa? Cytrynowego coś chciałem".

Nic dodać….nic ująć….