“Opowieść niekoniecznie wigilijna – pauza.” (cz.2)

(część pierwsza tutaj)

III.

W tym miejscu autor popadł w chwilę zadumy, nie wiedział bowiem, że owa chwila będzie trwała trzy i pół roku i że po tym czasie będzie próbował wprawić w ruch wskazówkę zegara, która i tak chodzi jak chce – czasem do przodu, czasem do tyłu. Podczas tej chwili zadumy nad dalszym losem bohaterów nie myślał tylko o nich, miał też wiele spraw na głowie, popełnił kilka radykalnych kroków w swoim życiu, napisał wiele utworów, oraz przeczytał kilka, robiących na nim samym wrażenie, książek. Słuchał także muzyki przeróżnej, spotkał na swojej drodze wielu ekscytujących ludzi, także i takich których już nie pamięta, bo pewnie nie warto było pamiętać, wypił morze alkoholi wyskokowych, wypalił niezliczoną liczbę papierosów i przejechał grube tysiące kilometrów w celu różnym.

Czytaj więcej »

Kuszenie…

….bo jestem…z premedytacją ubieram wabiące ciuszki…z premedytacją rozpuszczam włosy…z premedytacją nakładam na twarz maskę kuszących kolorów…przesuwam pomadką po ustach, oblizuję je, uśmiecham się…jestem gotowa.
Czuję się wolna.
Wychodzę…znacząc drogę zapachem perfum… z premedytacją w wysokich obcasach…
Widzę spojrzenia, łowię wzrokiem nieszczęśnika…niech będzie najbardziej pewny siebie, niech będzie najbardziej pożądany przez panie…niech będzie łupem, który strącę w przepaść…
Chcę zmrużyć mu oczy, przyspieszyć oddech, odebrać wolną wolę, którą przejmę w całości…
Jest…niech będzie ten…
Łyknął haczyk…wydaje mu się, że mnie zdobywa…
Roztacza chmurę swoich walorów, przechodzi siebie w grze „mała kobietka- rycerz”, wciska we mnie swoje wizje …
Robi mi się nie dobrze…zabieram torebkę i wychodzę…
Wybiega za mną otumaniony, woła…chce wyjaśnień…
Odwracam się znużona: – Nie za wcześnie, kolego?
W domu zapalam świeczkę…zmywam makijaż i myślę, jak łatwi są ci, których wcale nie chcę…i czym się przystroić, żebyś Ty mnie kochał…

Avatar

I see you.

Żejk Suli do martwego czegoś

Dwa dni zwlekałem z recenzją od obejrzenia w kinie kasowej produkcji mistrza Camerona (Aliens, Terminator, Titanic), stwierdziłem, że się dobrze przygotuje, podyskutuje, poczytam, przemyślę, by przyjąć to na chłodno i przemyśleć wiele wątków. W końcu nawet ktoś napisał z recenzentów, że czuł się tak samo jak oglądał pierwszy raz gwiezdne wojny. WOW! Oto więc krótka recenzja filmu o bohaterskim Żejku Suli (imię przekręcone specjalnie), który dzięki śmierci swojego brata mógł uratować tysiące członków klanów Na^vi, przed złymi ludziami z nieba.

Czytaj więcej »

By sen stał się jawą…

Tyle było dni do utraty sił
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

Marek Grechuta – Dni których nie znamy

Kiedy zamykamy oczy wszystkie bóle potrafią odejść na ten czas w niepamięć, potrafimy czuć się rewelacyjnie, jeżeli chorujemy to zapominamy o kaszlu, katarze, bólu gardła, gorączce. Wchodzimy do tajemniczego beztroskiego świata w którym wszystko wydaje się takie łatwe i piękne, do świata z którego moglibyśmy nie wychodzić nigdy…

Czytaj więcej »

Morał

Ona trzymając za rękę swoją córkę:
- Przepraszam czy wolne?
On grzebiąc coś przy twarzy z zaskoczeniem:
- Tak tak tak…oczywiście proszę siadać.
 
Usiadły naprzeciw niemu wpatrując się w jego twarz.
Nie minęło 10 minut…
 
On:
- Przepraszam…czy córeczka boi się pociągiem jeździć?
Ona:
- Yyyy..eee….niee….a dlaczego pan pyta?
On:
- A bo ma taką wystraszoną minkę.
- Na pewno nie boisz sie pociągów?
Córeczka:
- Yyy…. :/ :(
 
Pięć minut później…dużo niższym tonem.
 
Ona:
- Bo widzi pan… Ma pan tu o tutaj na prawym policzku takiego dużego babola….no i to troche strasznie wygląda…
On:
- @_o
 
Przesiadł się.
 
Nie dłubcie w nosie w miejscach publicznych.