<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Film: Zmierzch. Zaćmienie. (po mojemu)</title>
	<atom:link href="http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/</link>
	<description>Niecodziennik niekulturalny, inne spojrzenie na ten sam świat, który obserwujemy na co dzień, zamknięty w liryce i prozie, zatrzymany stopklatką i rozwijany poprzez wytwory rzemiosła ręcznego. Jesteśmy ludźmi z pasją, którą się z wami dzielimy!</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 12:50:56 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: T.</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-720</link>
		<dc:creator>T.</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Nov 2011 23:20:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-720</guid>
		<description>Tak troszkę uspokojona zostałam..i jakby-usprawiedliwiona Twoją recenzją... Wszak zadość się stało w owej powieści tej romantycznej miłości...ten facet (a kij, czy świeci a i do jego &quot;przystojności&quot; w adaptacji mam również swoje &quot;ale&quot; - mógłby go zagrać Jonathan Rhys Meyers- co z upartością maniaka mówię od pierwszej części) więc ten facet tak oddany, troskliwy, pełen poświeceń, to marzenie każdej naiwnej duszyczki...
A recenzja..ja zwykle Mistrzostwo !!  Uśmiechałam się pełnym bananem....
Pattisonki, emoBella - to celny strzał w owe stworzenia...
A popkulturwę.... wpisuje do własnego słownika. :)

Ach..zapomniałabym wyjaśnić : w książce wilkołaki po przemianie w człowieka są nagie...

Z ogromnym dystansem do własnej lubości w/w produkcji/powieści udam się spokojnie pooglądać efekty.. ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak troszkę uspokojona zostałam..i jakby-usprawiedliwiona Twoją recenzją&#8230; Wszak zadość się stało w owej powieści tej romantycznej miłości&#8230;ten facet (a kij, czy świeci a i do jego &#8222;przystojności&#8221; w adaptacji mam również swoje &#8222;ale&#8221; &#8211; mógłby go zagrać Jonathan Rhys Meyers- co z upartością maniaka mówię od pierwszej części) więc ten facet tak oddany, troskliwy, pełen poświeceń, to marzenie każdej naiwnej duszyczki&#8230;<br />
A recenzja..ja zwykle Mistrzostwo !!  Uśmiechałam się pełnym bananem&#8230;.<br />
Pattisonki, emoBella &#8211; to celny strzał w owe stworzenia&#8230;<br />
A popkulturwę&#8230;. wpisuje do własnego słownika. :)</p>
<p>Ach..zapomniałabym wyjaśnić : w książce wilkołaki po przemianie w człowieka są nagie&#8230;</p>
<p>Z ogromnym dystansem do własnej lubości w/w produkcji/powieści udam się spokojnie pooglądać efekty.. ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: [panSTOJEDEN]</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-231</link>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 21:21:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-231</guid>
		<description>Amen. :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Amen. :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mariol</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-230</link>
		<dc:creator>Mariol</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 19:50:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-230</guid>
		<description>powiem krótko.. w porównaniu do poprzednich części.. - ta jest dla mnie za mało mroczna.. a za bardzo słodko-pierdząca...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>powiem krótko.. w porównaniu do poprzednich części.. &#8211; ta jest dla mnie za mało mroczna.. a za bardzo słodko-pierdząca&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mekaree</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-229</link>
		<dc:creator>mekaree</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 13 Jul 2010 19:58:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-229</guid>
		<description>jeszcze na filmie nie byłam ale może się przejdę po przeczytaniu Twego opisu :) szczerze mówiąc brakowało mi Twojego stylu pisania - jakby nie było jest dość oryginalny i przez to przyjemnie się czyta - bynajmniej ja lubię czytać :) poprzednie części nie były może cudem - książka jednak lepsza i jeżeli będziesz się nudził to może nie polecam jakoś specjalnie gorąco ale zawsze ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>jeszcze na filmie nie byłam ale może się przejdę po przeczytaniu Twego opisu :) szczerze mówiąc brakowało mi Twojego stylu pisania &#8211; jakby nie było jest dość oryginalny i przez to przyjemnie się czyta &#8211; bynajmniej ja lubię czytać :) poprzednie części nie były może cudem &#8211; książka jednak lepsza i jeżeli będziesz się nudził to może nie polecam jakoś specjalnie gorąco ale zawsze ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Film: Twilight &#8230; for guys &#171; STOJEDENprocent*</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-228</link>
		<dc:creator>Film: Twilight &#8230; for guys &#171; STOJEDENprocent*</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 09 Jul 2010 12:34:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-228</guid>
		<description>[...] hicior, czyżby moja prośba o bardziej hardcorowego reżysera została wysłuchana? I czy przypadkiem nie jest to Rocco [...] </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] hicior, czyżby moja prośba o bardziej hardcorowego reżysera została wysłuchana? I czy przypadkiem nie jest to Rocco [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: jazonz</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-227</link>
		<dc:creator>jazonz</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 03 Jul 2010 06:56:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-227</guid>
		<description>Ach no pewnie, że czasem dla zdrowotności, warto wyjść z tego bulgoczącego egzystencjonalnego błotka i doświadczyć czegoś prostego i niewymagającego, lecz mam wrażenie (chyba, że marketing filmu trochę przesadza), że &quot;Zmierzch&quot; predestynuje do bycia takim błotkiem gdy w rzeczywistości są to, mające być całkiem poważnymi, napędzane ochami i achami, zwykłe jaja ;).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ach no pewnie, że czasem dla zdrowotności, warto wyjść z tego bulgoczącego egzystencjonalnego błotka i doświadczyć czegoś prostego i niewymagającego, lecz mam wrażenie (chyba, że marketing filmu trochę przesadza), że &#8222;Zmierzch&#8221; predestynuje do bycia takim błotkiem gdy w rzeczywistości są to, mające być całkiem poważnymi, napędzane ochami i achami, zwykłe jaja ;).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kayanah</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-226</link>
		<dc:creator>kayanah</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 07:40:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-226</guid>
		<description>Myślę, że idealnie nadawalibyście się do pisania camp-owych scenariuszy filmowych inspirowanych na istniejących &quot;kisielowatych&quot; filmach . Musiałabym się jednak zastanowić czy chcę oglądać ów powstały &quot;nowy&quot; film. 
Oj krytycy czy wszystkie filmy muszą być, Waszym zdaniem nasiąknięte tajemniczym, często trudnym tematem egzystencji? W naszym trudnym często korporacyjnym świecie, warto czasem zatopić swoje oczy w czymś prostym, miłym choć trywialnym.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, że idealnie nadawalibyście się do pisania camp-owych scenariuszy filmowych inspirowanych na istniejących &#8222;kisielowatych&#8221; filmach . Musiałabym się jednak zastanowić czy chcę oglądać ów powstały &#8222;nowy&#8221; film.<br />
Oj krytycy czy wszystkie filmy muszą być, Waszym zdaniem nasiąknięte tajemniczym, często trudnym tematem egzystencji? W naszym trudnym często korporacyjnym świecie, warto czasem zatopić swoje oczy w czymś prostym, miłym choć trywialnym.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: [panSTOJEDEN]</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-225</link>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 19:39:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-225</guid>
		<description>Shaki od M nie są wcale mdłe... :) Komentarz doskonały.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Shaki od M nie są wcale mdłe&#8230; :) Komentarz doskonały.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: jazonz</title>
		<link>http://niekulturalny.pl/bez-kultury/film-zmierzch-zacmienie/#comment-224</link>
		<dc:creator>jazonz</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 16:45:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1077#comment-224</guid>
		<description>Szczerze mówiąc nigdy nie byłem wielkim jakimś fanem filmów dla dojrzewających nastolatek, czy to dla tych dopiero co rozkwitających, dla których świetnym kinem jest Hanna Montana, ani dla tych przedwcześnie przejrzałych, mających popędzane burzą hormonów emo – problemy z rzeczywistością, którym z kolei przeznaczony wydaje się być „Zmierzch”. Czy w końcu dla tych słusznie już przejrzałych, które ronią łzy przy doświadczonej tak niechwalebnie „Pretty Woman”. Ale  przerabianie starej europejskiej mitologii a w tym przypadku jest ona wręcz wysoko przetworzoną (jak bulka z kotletem z firmy na M) mitologią słowiańską, jest na prawdę wyjątkowo niestrawne. Po pierwsze, rzewna  historia zakochanej nastolatki i niedostępnego pięknego chłopca (w sumie ten piękny młody bóg, jest tak na prawdę zamaskowanym stuletnim satyrem czychającym tylko na jej niewinność, czerpiącym z odwlekania TEGO momentu, jakąś perwersyjną, niezrozumiałą przyjemność), mogłaby się wydarzyć wszędzie (i wydarza się do znudzenia cały czas). Otóż ubierzmy ową zmierzjącą ku zmierzchowi historyjkę w inne ciuszki, środek zostawiając nieruszony. Co nam zostaje? Piękny młody czarnoskóry Adonis z Bronksu, który mięśnie wyrobił sobie w walce ze złą policją, próbującą napastować niczemu niewinnych obywateli, którzy to nic a nic nie mają wspólnego ze złem tego świata, jak narkotyki, rabunki, i przemoc. Oni tym (tfu!) gardzą. A gardzą tak bardzo, że dają temu wyraz poprzez protest song melodeklamacje, rytmicznie wychrząkiwane do wysoko przetworzonej muzyki np brytyjskiego rokowego zespołu nomen omen – The Police.Zapomniałem dodać, nasz samiec alfa tak bardzo błyszczy złotem ofiarowanym z wdzięczności przez ratowanych z rąk policji obywateli, że Pattison ze swoimi pedalskimi błyskotakmi może konkurować co najwyżej z lampą solarną z ogródka babci.Ten blask przyciągnął niby zgubny blask świecy ćmę, naszą bidulkę z Manhatanu, pomiataną przez szefa szarą myszkę, w którego korpo  pracuje jako sekretarka. Ona to, przez przypadek (no raczej wiedziona blaskiem naszego mena) zboczyła swoim słabo wyposażonym porsche w zakazane rejony, gdzie całkiem przypadkiem (oczywiście) przebywał także nasz bohater. Zachwycona od pierwszego wejrzenia, jego złotą emanacją, siłą i tajemniczością, nieomalże mu ulega, on wiedząc, że ta miłość będzie zawsze na indeksie stara się ją odwieść do tego pomysłu kolejną rymowanką. Uciekają przed ciemiężycielami, chowają się w gęstwinie miasta, wspinają na najwyższe wieżowce ale przed przeznaczeniem nie uciekną. Ona w końcu poznaje jego wroga, który na nieszczęście naszego pięknisia dissuje mocniej i dużo lepiej niż on (co jej całkiem nawet imponuje), oni walcząc ze sobą odtwarzają coś na obraz walk kobiet w kisielu – tyle, że w męskim wydaniu, kisiel zaś będzie sączyć się z widowni – aż tak są piękni i niebezpieczni zarazem. W te tumany kisielu wmiesza się a jakże zły porucznik z policji ze swoją świtą. Lecz żaden z nich nie przegra, żaden z nich nie wygra. Niewiadomo, który naszą piękną emo sekretarkę napocznie pierwszy, ona zaś w ferworze walki nie może dokonać wyboru, kibicując raz jednemu, raz drugiemu. Jednak po wielu perypetiach ona w końcu wybiera i w momencie kiedy właśnie jej jedyny wybranek (co prawda nasza piękna blondi ma dywergentnego zeza, którym spoziera także na przegranego) ma ją napocząć, kurytna opada, pozostawiając resztę w sferze domysłów. 
Historia mdła jak shake mleczny ze wspomnianej wcześniej korporacji na M. Tyle, że to co dla strawy może być zaletą w historiach bywa do za przeproszeniem do zrzygania nudne.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szczerze mówiąc nigdy nie byłem wielkim jakimś fanem filmów dla dojrzewających nastolatek, czy to dla tych dopiero co rozkwitających, dla których świetnym kinem jest Hanna Montana, ani dla tych przedwcześnie przejrzałych, mających popędzane burzą hormonów emo – problemy z rzeczywistością, którym z kolei przeznaczony wydaje się być „Zmierzch”. Czy w końcu dla tych słusznie już przejrzałych, które ronią łzy przy doświadczonej tak niechwalebnie „Pretty Woman”. Ale  przerabianie starej europejskiej mitologii a w tym przypadku jest ona wręcz wysoko przetworzoną (jak bulka z kotletem z firmy na M) mitologią słowiańską, jest na prawdę wyjątkowo niestrawne. Po pierwsze, rzewna  historia zakochanej nastolatki i niedostępnego pięknego chłopca (w sumie ten piękny młody bóg, jest tak na prawdę zamaskowanym stuletnim satyrem czychającym tylko na jej niewinność, czerpiącym z odwlekania TEGO momentu, jakąś perwersyjną, niezrozumiałą przyjemność), mogłaby się wydarzyć wszędzie (i wydarza się do znudzenia cały czas). Otóż ubierzmy ową zmierzjącą ku zmierzchowi historyjkę w inne ciuszki, środek zostawiając nieruszony. Co nam zostaje? Piękny młody czarnoskóry Adonis z Bronksu, który mięśnie wyrobił sobie w walce ze złą policją, próbującą napastować niczemu niewinnych obywateli, którzy to nic a nic nie mają wspólnego ze złem tego świata, jak narkotyki, rabunki, i przemoc. Oni tym (tfu!) gardzą. A gardzą tak bardzo, że dają temu wyraz poprzez protest song melodeklamacje, rytmicznie wychrząkiwane do wysoko przetworzonej muzyki np brytyjskiego rokowego zespołu nomen omen – The Police.Zapomniałem dodać, nasz samiec alfa tak bardzo błyszczy złotem ofiarowanym z wdzięczności przez ratowanych z rąk policji obywateli, że Pattison ze swoimi pedalskimi błyskotakmi może konkurować co najwyżej z lampą solarną z ogródka babci.Ten blask przyciągnął niby zgubny blask świecy ćmę, naszą bidulkę z Manhatanu, pomiataną przez szefa szarą myszkę, w którego korpo  pracuje jako sekretarka. Ona to, przez przypadek (no raczej wiedziona blaskiem naszego mena) zboczyła swoim słabo wyposażonym porsche w zakazane rejony, gdzie całkiem przypadkiem (oczywiście) przebywał także nasz bohater. Zachwycona od pierwszego wejrzenia, jego złotą emanacją, siłą i tajemniczością, nieomalże mu ulega, on wiedząc, że ta miłość będzie zawsze na indeksie stara się ją odwieść do tego pomysłu kolejną rymowanką. Uciekają przed ciemiężycielami, chowają się w gęstwinie miasta, wspinają na najwyższe wieżowce ale przed przeznaczeniem nie uciekną. Ona w końcu poznaje jego wroga, który na nieszczęście naszego pięknisia dissuje mocniej i dużo lepiej niż on (co jej całkiem nawet imponuje), oni walcząc ze sobą odtwarzają coś na obraz walk kobiet w kisielu – tyle, że w męskim wydaniu, kisiel zaś będzie sączyć się z widowni – aż tak są piękni i niebezpieczni zarazem. W te tumany kisielu wmiesza się a jakże zły porucznik z policji ze swoją świtą. Lecz żaden z nich nie przegra, żaden z nich nie wygra. Niewiadomo, który naszą piękną emo sekretarkę napocznie pierwszy, ona zaś w ferworze walki nie może dokonać wyboru, kibicując raz jednemu, raz drugiemu. Jednak po wielu perypetiach ona w końcu wybiera i w momencie kiedy właśnie jej jedyny wybranek (co prawda nasza piękna blondi ma dywergentnego zeza, którym spoziera także na przegranego) ma ją napocząć, kurytna opada, pozostawiając resztę w sferze domysłów.<br />
Historia mdła jak shake mleczny ze wspomnianej wcześniej korporacji na M. Tyle, że to co dla strawy może być zaletą w historiach bywa do za przeproszeniem do zrzygania nudne.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

