Kategorie: film, Kultur(w)aTagi: , , bezpośrednik

Galerianki

galerianki

Jak kupisz mi dżinsy to zrobię ci loda…
Milena

Najpierw była etiuda.
14-sto letnie dziewczyny chcą żyć na poziomie i robią dosłownie wszystko aby ten poziom utrzymać. Każda z nich szuka chwilowego sponsora, który wyda na nie każdy grosz, za usługi niekoniecznie gastronomiczne. Seks w każdej postaci za nową parę spodni, telefon komórkowy, kolczyki, czy buty. Etiuda porusza problem nie nowy, bardzo popularny w wielkich miastach w centrach handlowych. Dziewczyny przychodzą złapać sponsora, kasiaści i pozornie kasiaści przychodzą na mlode ciałka. Kółko się zamyka.

Fabuła dość prosta i wyrażająca dosłownie przekaz. Trzy dziewczyny, przyjaciółki, tzw. „Galerianki” i jedna odstająca szara mycha, ze starym telefonem komórkowym, którą biorą pod swoją opiekę (sic!). Uczą ją i piorą jej mózg pod kątem bycia na poziomie i że utrata dziewictwa nie boli, a seks nie jest do końca przyjemny, czysta rutyna na której można zarobić. Jeżeli ktoś zapyta o godność, to niech więcej nie pyta, ale postawi się w jakiś sposób na miejscu którejś z tych dziewczyn. Oczywiście co złego, to niekoniecznie źle się kończy, choć posmak tragedii ciągnie się od samego początku. Szczegółów nie zdradzam.

Kto nie widział amatorskiego filmu dyplomowego świeżej pani reżyser, pod tym samym tytułem, to zachęcam bardzo do zobaczenia owego filmu. Pierwsza część poniżej, ciąg dalszy na YouTube.

Widzieliście całą w/w etiudę? To już nie macie po co iść do kina.
Dlaczego, zapytacie? Dlatego, bo co najlepsze widzieliście tutaj, bez zbędnych ceregieli, sztucznie dodawanych scen i humorystycznej otoczki, która bawi całą młodą widownie, nie dając w ogóle do myślenia. Film jest, przepływa sobie po ekranie i filmu nie ma. Może bardziej profesjonalni aktorzy, zdjęcia w fajnych miejscach, ale to tylko papierek, który jak się rozwinie, to zdziwienie bierze, bo nie ma nic w środku. Każda sytuacja jaka się zaczyna ma przewidywalny koniec. Niektórych widzów może wziąć melancholia, kiedy to byli młodzieńcami i kiedy to ich stosunek trwał tylko dwa westchnięcia.

Jedynym plusem jaki spowodować może wybranie się do kina na ten film. To obsada i przede wszystkim szacunek dla reżyserki, debiut roku, za poruszony temat, ale w etiudzie, a nie komercyjnym widowisku pełnym kolorów, niepozwalającym się skupić na tym co ważne w przekazie. Jeżeli na DVD będzie dołączona w bonusie wspominana wielokrotnie etiuda, w dobrej jakości, to się skuszę. Jeżeli nie, to niestety nie.

Film ogólnie powinien nieść jakieś przesłanie do młodzieży w stylu opamiętajcie się, pokazując jedno przynajmniej z konsekwencji a nie happy end ze łzami w oczach. Chyba jednak produkcja bardziej zachęca do szukania sobie sponsora, mówiąc młodym, że seks nie do końca jest przyjemny dla kobiet, pokazując co czeka je od równych wiekiem kolegów. A jeżeli film ma na celu uczulenie rodziców na temat, to powinien być od lat 18 albo i więcej, co by właśnie tak mylny przekaz nie przeszedł przez głowę dzieciakom.

Miłej zabawy. Więcej słów nie trzeba.

Podziel się:

Piotr Siwiński

Nieprzyzwoicie uprzejmy aluzjonista, kąśliwy romantyk w rogowych okularach, który rzucił palenie, chory na twórstwo wszelakie - nie szczędzi sobie niczego. Nie zaczepiać, nie pytać, nie deptać dywanów i trawników.

2 komentarzy do “Galerianki”:

  1. Tisaja pisze:

    Nie mam pojęcia, w jaki sposób można w taki film wplątać elementy humorystyczne.
    Tak, moja opinia jest pod wpływem etiudy…błąkam się pomiędzy zniesmaczeniem a przerażeniem. W jaki sposób młodzi ludzie widzą związki, miłość. Jak bardzo potrafią być wyrachowani.
    A postanowiłam „machnąć komentarzem”, ponieważ widziałam kiedyś film, który poruszył podobne struny przerażenia i niedowierzania…

    „Dzieciaki” – „Kids” (1995)

    ech….:(

    • [panSTOJEDEN] pisze:

      O tak „Kids” na dzień dzisiejszy najlepszy i ponadczasowy… myślałem, że Polacy jako wybitni twórcy tragizmu potrafią z takiego tematu wycisnąć wszystko co najlepsze i wycisnąć łzy z każdego skamieniałego stworka. No ale to nie wyszło.

Machnij komentarzem.