Sala Samobójców wytrawnie…

Sala Samobójców wytrawnie…

Ile można wyciągnąć z filmu obżerając się naczosami z sosem serowym w kinie?
Okazuje się, że niewiele. Siedzimy w fotelu, chrupiemy i spodziewamy się nie wiadomo czego od filmu za który, aby być jednym z pierwszych zapłaciliśmy niebotyczną cenę i wytrzymujemy zepsutą klimatyzację, pocącego się nadmiernie człowieka w fotelu obok, bekającego bachorka w fotelu nad nami i wzdychającą, przewrażliwioną niewiastę przed nami, która wierci się, gdyż chipsy z poprzedniego seansu wbijają się w jej szlachetność, która w tym przypadku szlachetnością za bardzo nie jest. Normalnie 5d i nie wiadomo za co się chwycić.

Idąc ze skrajności w skrajność i o dziwadła nie opisując (na szczęście) jeszcze tejże hitowej produkcji na łamach NN, stwierdziłem, że wyciągać można z filmu inaczej, lepiej, mocniej, za pomocą trunków wytrawnych (rozjaśniają umysł, poszerzają horyzonty, dodają animuszu i pieprzonej potrzeby zastanawiania się nad wszystkim). A o tejże produkcji wspomnieć warto, aby przestrzec po cichu lub nieprzyzwoicie zachęcić do przeżycia ciężkich chwil z … Salą Samobójców.

Czytaj więcej »

Maj 2012 w klubie Fabrika (Poznań)

Maj 2012 w klubie Fabrika (Poznań)

W Maju na scenie klubu muzycznego Fabrika zagrają:

Czytaj więcej »

Już nie lubię teatru

Już nie lubię teatru

Usłyszałam te słowa w antrakcie najnowszego spektaklu Mai Kleczewskiej, wystawianego na deskach warszawskiego Teatru Narodowego. Uderzyło mnie również to, że w tamtym momencie zgadzałam się z nimi w stu procentach.

Zacznę jednak od początku: w rodzinnym domu teatr był zawsze, mniej lub bardziej obecny, podobnie jak film i szeroko pojęta kultura. I chyba nie skłamię, że jedyny podział stosowany wobec tych, jakże ważnych, działów życia cywilizowanego człowieka, opierał się na naszych prywatnych gustach. Nie istniał, a przynajmniej nie w mojej dziecięcej świadomości, ani mainstream ani to, co z jakiegoś powodu znajduje się poza nim. Czytałam więc (niemal równolegle), sagę Małgorzaty Musierowicz i Z szynką raz! Bukowskiego. Wciągał mnie Inny świat Herlinga-Grudzińskiego i rzeczywistość stworzona przez Sapkowskiego. Podobnie sprawa miała się z filmami i teatrem – chłonęłam, uczyłam się, próbowałam rozumieć. Aż do teraz.

Czytaj więcej »

Witamy Bonnie z Filmdependent

Witamy Bonnie z Filmdependent

Witamy nową osobę w naszym niekulturalnym zagajniku.
Jest nią Bonnie z Filmdependent, tak, osoba współtworząca festiwal filmowy w Rynie, który zaczynamy w pełni promować w naszym serwisie. Bonnie pisać będzie o kulturze, a przede wszystkim filmie i teatrze. Z pewnością da się ponieść także w innych tematach, a ostrzegam pisze świetnie i jest dobrze obeznana.

Witamy, a was zachęcamy do czytania, już za chwilę pojawi się pierwszy wpis.

Po majówce wracamy z naszymi cyklicznymi tekstami, recenzjami i marudzeniami na dłuższą metę…

Kev Fox – King For A Day

Kev Fox – King For A Day

Drugiego kwietnia na polskim rynku ukazała się płyta artysty, o którym mało kto i w ogóle mało cokolwiek się wie i mówi. Kev Fox, bo o nim mowa i jego album King For A Day pojawili się w ciszy, którą należy przerwać i to stanowczo, mimo tego, że muzyka, jaką wykonuje, do krzykliwych nie należy.
Zachęcam zatem do przeczytania recenzji płyty i krótkiej historii artysty niezależnego, który pozamiatał mi w głowie na dobre.

Czytaj więcej »

Efiel

Efiel

Dzisiaj mam zaszczyt przedstawić kolejnego kompozytora, po Bielebnym, z naszego rodzimego podwórka.
Jest nim Efiel, a dokładnie Maciek Fil.

Muzyka elektroniczna, bardzo alternatywna, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a jednocześnie tak różna w konwencji. Przy niektórych utworach przyrównałbym nawet kompozytora do Vangelisa, takie było moje pierwsze wrażanie odsłuchując singiel o nazwie Tōhoku.

Czytaj więcej »

warsztaty czy coaching – oto jest pytanie

Odkąd pojawiły się takie programy jak „Taniec z Gwiazdami”, „You Can Dance” a ostatnio również „Tylko taniec” – taniec stał się niezwykle popularną formą spędzania czasu wolnego. Pojawiły się nowe style, grupy zaczynają się już od 5-latków, taniec zaczął pojawiać się w szkołach jako zajęcie dodatkowe, nie mówiąc już o niezliczonej ilości szkół tańca, które otwierano hurtowo w każdej większej aglomeracji.I nie ma w tym nic złego – a nawet mnie się to podoba. Większa konkurencja – wyższy poziom nauki tańca – mogę więcej, lepiej i za mniej tańczyć. Oczywiście koniunktura zrobiła potem swoje, ale to inna bajka.

Czytaj więcej »

To se nevrátí…

To se nevrátí…

Ładny czas minął od rozdania złotych golasów z mieczem, szpadą, czymkolwiek co robi za listek figowy, o słodkim imieniu Oscar. Obiekt pożądania wszystkich filmowców, wypruwających sobie żyły podczas realizacji kolejnych filmów wszech czasów, najlepszych komedii roku, dramatów z efektami specjalnymi i muzyką, którą już gdzieś słyszeliśmy. W tym roku wielkim rozczarowaniem naszej reprezentacji dream team Holland-Więckiewicz w kreacjach rodem z Kołysanki Juliusza Machulskiego, a wielkim zwycięzcą w oczach reszty świata okazał się film pod tytułem Artysta. Najbardziej oryginalny film… którego nie obejrzę… i to nie dlatego, że jest idiotyczną wydmuszką

Czytaj więcej »

Butumbaba

Butumbaba

Ponoć robi się coraz cieplej, ponoć… Dlatego w tym odcinku muzyki z Jamendo będzie reggae i to nie byle jakie bo z Argentyny… oto przed Państwem Butumbaba.

Co o nich wiemy? Istnieją od 1993r. a jako grupa powstali w Santa Fe, grają ekspresyjną muzykę, co na tamte lata i miejsce było prawdziwą nowością. Bardzo szybko stali się sławni w swoich okolicach i wyrośli na mistrzów jamajskich i karaibskich rytmów. Swój pierwszy studyjny album nagrywają w 1997 roku - Skacharpas (do pobrania za darmo), 18 elektryzujących i energetycznych utworów robi wrażenie, bujając i mocno rozgrzewając.

Czytaj więcej »