Proces tworzenia nowego człowieka został niesamowicie źle pomyślany, ba natura kompletnie fatalnie dobrała aktorów.
Same określenia:
-ciężarna – no coś tej kobiecie ciąży, jest jej ciężko
-brzemienna – nosi jakieś brzemię.
Jedynymi godnymi określeniami dla mnie to:
-przy nadziei
-w odmiennym stanie…o tak, jest to zdecydowanie odmienny stan zarówno psychiczny, jak i fizyczny i przy tej terminologii zostanę.
(część druga tutaj)
IV.
Padał śnieg, gdyż zima ma to do siebie, że coś pada.
Wehikuł gnał do przodu, od jednego przystanku do drugiego. Warunki atmosferyczne nie robiły żadnego wrażenia na kierowcy, gdyż jak wiadomo był on ślepawy i jeździł na pamięć, swoją trasą, którą istniejący tylko na papierze pan naczelnik próbował wielokrotnie zmienić, co oczywiście nie zdawało egzaminu, gdyż kierowca uparcie jeździł swoimi, znanymi sobie drogami, zwolnienia i upomnienia nie wchodziły w grę, gdyż nie dość, że bohater to jeszcze związki wszelakie, a to homoseksualistów, a to kobiet w ciąży, a to jeszcze emerytów, kombatantów i cyklistów były za nim. Decyzję zmian wycofano, przysłano do „Sokole Oko Masacziusets” stosowne pismo, którego i tak nie przeczytał, a i posiał gdzieś w stercie innych pism od supermarketów, rekolekcji czy promocji dywanów. Pędzili zatem przed siebie, dobrze znaną trasą przez dwóch ludzi, kierowcy „Calineczki” oraz nieodłącznego wyposażenia jakim był kasownik, który i tak nigdy nie zwracał na to uwagi, gdyż tylko kasować umiał.